"W ŻNIWA STRASZNY BYŁ ZADYMEK, TERAZ CZAS NA ODPOCZYNEK" KILKA SŁÓW O DOŻYNKACH

Dożynki, czyli święto plonów, to zjawisko wielowymiarowe, a co istotne aktualne, żywe i ważne dla społeczności wiejskiej. Zazwyczaj człowiek świętując zaklinał, błagał, prosił zaświaty o łaskę i wsparcie, starał się wywróżyć lub sprowokować korzystny dla niego obrót spraw. Na tym tle dożynki są świętem szczególnym. Człowiek – niesiony radością z zakończonej pracy - ośmiela się wszem i wobec, z dumą prezentować swoje możliwości oraz osiągnięcia, sam stając się po trosze bohaterem święta.

Oczywiście równoległy motyw dziękczynny jest wyraźny. Ideowo dożynki zespolone są bowiem z przypadającym 15 sierpnia Świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jako patronki ziemi i bujnej roślinności. Dawniej funkcjonowała nazwa Matki Bożej Dożynkowej zaś do dnia dzisiejszego, tradycyjnie mówimy o Święcie Matki Boskiej Zielnej, jako że obrzędowość ludowa wiąże ten dzień ze święceniem ziół i płodów rolnych. Warto pamiętać, że dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny to także kulminacja dziękczynnych pielgrzymek do różnych sanktuariów z częstochowskim na czele. W każdym razie przysłowie: „na wniebowzięcie pokończone żęcie” informuje, że połowa sierpnia to w zasadzie sygnał rozpoczynający dożynkowy czas, gdyż w praktyce obchody organizuje się w rozmaitych terminach, nawet do połowy września.

            Dawniej jednak moment dożynek wyznaczany był w sposób naturalny. Koniec żniw był jedynie inspirowany kalendarzem. W rzeczywistości o wszystkim decydowała aura. Istotny był ostatni fragment zagonu żętego zboża, zwany "brodą", "przepiórką", "pępkiem". Czasem wokół tego fragmentu młodzi żniwiarze urządzali osobliwe zabawy polegające na przeciąganiu po ziemi młodej dziewczyny lub chłopaka (jeśli układ sił był korzystniejszy dla dziewcząt). Zabawę tę zwano „oboraniem przepiórki”. Prawdopodobnie obok ludycznego posiadał on także znaczenie magiczne, podobnie jak obnoszenie wokół tego miejsca gospodarza. Miało to zapewniać bogate (wysokie) zbiory w kolejnym sezonie. Ów nieskoszony fragment zboża bądź to zostawiano na pastwę myszy i ptactwa, jako swego rodzaju ofiarę (aby zwierzęta nie niszczyły zgromadzonych w stodołach plonów), bądź też powstawała z niego wiązanka, bukiet lub niewielki snopek lub wieniec w kształcie korony, którą przodownica (najbardziej doświadczona, sprawna, dokładna i energiczna kobieta pracująca przy żniwach) zakładała na głowę. Wraz z nią cały orszak żniwiarzy udawał się do dworu lub zagrody bogatego gospodarza – właściciela pól na których pracowano. Ten podejmował żniwiarzy podarkami, piwem, muzyką. Tańczono do późnych godzin nocnych, a nawet do rana. Niezależnie od tych świeckich zwyczajów dbano o religijny wymiar święta. W niektórych wsiach wieńce zawieszano na kapliczkach i krzyżach przydrożnych, a specjalne okazałe konstrukcje zwane „brogami”, zanoszone były - jako podziękowanie za zbiory – do kościołów i święcone wraz z ziołami. Tak, w uproszczeniu, przedstawiały się dożynki organizowane przez naszych przodków.

            Dziś mówiąc o dożynkach mamy na myśli zorganizowane i zinstytucjonalizowane uroczystości. Ponieważ świętowanie stanowi podstawę każdej wspólnoty – małej wioskowej jak i szerszej narodowej, stąd dożynki mają wymiar gminno-parafialny, powiatowy, diecezjalny, wojewódzki lub też ogólnopolski, czego przejawem są dożynki prezydenckie w Spale, organizowane od 1928 roku a reaktywowane w 2000 po sześćdziesięcioletniej przerwie.

            Jednym z nieodłącznych, najważniejszych, a zarazem najciekawszych elementów tradycji dożynkowych jest wieniec żniwny. Zarówno on, jak i pieczywo obrzędowe stanowią symbol całej uroczystości. Każda wieś uczestnicząca w wydarzeniu, jakim są dożynki gminne bądź parafialne, stara się przygotować, jeżeli nie wieniec dożynkowy, to przynajmniej kosz lub tacę, na której znajdują się płody rolne. W rzeczywistości przygotowywanie sporych rozmiarów wieńca rozpoczyna się na kilka miesięcy przed planowaną uroczystością. W jego wykonanie zaangażowane są zazwyczaj członkinie kół gospodyń wiejskich lub innego rodzaju stowarzyszenia osób aktywnie działających na rzecz wsi. Często w przygotowanie angażują się również grupy sąsiedzkie. Dawniej jak i obecnie, najpopularniejszą formą wieńca są tak zwane korony. Kopulaste konstrukcje na podstawie koła z połączonych u góry czterech lub większej liczby pałąków oplecionych kłosami pszenicy, jęczmienia, żyta i owsa, ziołami i kwiatami. Wieńce zdobi się też warzywami, owocami, orzechami, żołędziami lub zgoła nietradycyjnymi materiałami jak styropian, brokat. Zawierają często sentencje lub wizerunki (misternie wykonane z ziaren). Obok motywów religijnych pojawiają się wieńce z akcentami politycznymi. Konstrukcje te liczą od kilkudziesięciu centymetrów do ponad dwóch metrów i niesione są zazwyczaj na drewnianych stelarzach. Często, po rozebraniu wieńca, ta sama podstawa używana jest przez wiele lat i wielokrotnie wykorzystywana przez wieś, co roku zmieniają się jedynie dekoracje.

            Charakterystycznym elementem dożynkowego folkloru stały się tak zwane witacze. Dożynkowymi „witaczami” nazywa się ręcznie wykonane instalacje rozstawione w miejscowości, w której zbliża się święto plonów. Ich forma, wykorzystane materiały, usytuowanie czy towarzyszące hasło zależą wyłącznie od inwencji twórczej wykonawcy. To często słomiane konstrukcje w formie zwierząt (kury, świni), scenek przedstawiających gospodarzy. Zadaniem „witaczy” jest udekorowanie miejscowości oraz informowanie przejeżdżających przez nią osób o nadchodzącym święcie. Obok funkcji dekoracyjnej i informacyjnej słomiane instalacje wyrażają również lokalne gusta, kreatywność i poczucie estetyki. Przez krótki okres swojego istnienia stanowią tymczasową atrakcję turystyczną danej miejscowości. Towarzyszące „witaczom” hasła odzwierciedlają natomiast stosunek ludzi do samego święta "Do bufetu zapraszamy, przy kielonku pogadamy", swojego miejsca zamieszkania oraz aktualnych – lokalnych i ponadregionalnych – okoliczności społecznych, politycznych i ekonomicznych: "Jadę na wakacje, dostałem dotacje", "Z dożynek wracali 500+ dostali", "Od myszy po cesarza – wszyscy żyją z Gospodarza" itp.

            Wieloaspektowość święta jakim są dożynki ujawnia się na różnych poziomach zależnie od rodzaju uroczystości w ogóle, ale też ich organizatora, programu i poziomu zaangażowania uczestników. Finalny kształt uroczystości zależy od wkładu różnych grup  mieszkańców wsi – samorządów, instytucji kultury, przedstawicieli Kościoła, organizacji pozarządowych, grup nieformalnych, wiejskich aktywistów, lokalnych grup działania, zespołów ludowych, kół gospodyń wiejskich. Istotne jest również to, że w organizację święta plonów włączają się zarówno starsi, jak i młodsi mieszkańcy wsi. Dożynki można rozpatrywać, akcentując ich najważniejsze poziomy — religijny, polityczny, promocyjny, społeczny, tradycyjny. Wszystkie one współistnieją i składają się na dzisiejszy kształt zjawiska. Nie ulega wątpliwości, że święto plonów jest jedną z najważniejszych uroczystości wiejskich, o znaczeniu nie tylko lokalnym, ale też ponadregionalnym.

 

                                                                                              Damian Kasprzyk

                                                                       Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ

 

LITERATURA

 

Dożynki 2016 – raport z badań, Fundacja Ważka, Wrocław 2016. Współautorzy: Andrzej Białkowski, Anna W. Brzezińska, Marta Derejczyk, Karolina Dziubata, Damian Kasprzyk, Anna Kurpiel, Marta Machowska, Ilona Majewska, Ewa Mielcarek, Joanna Paliwoda-Szubańska, Mikołaj Smykowski. Publikacja internetowa dostępna na licencji Creative Commons: https://issuu.com/fundacjawazka/docs/wazka_raport_31_12_16 (odczyt: 30.07.2018)

 

Jan Łuczkowski, Dożynki Prezydenckie w Spale, "Zeszyty Wiejskie", z. XX, 2014, s. 107-117.

 

Hanna Szymanderska, Polskie tradycje świąteczne, Warszawa 2003, s. 298-304. 

 

Aleksandra Twardowska, Zgodnie z rytmem przyrody. Tradycyjne obrzędy doroczne, [w:] Na styku regionów. Dziedzictwo kultury ludowej województwa łódzkiego, red. B. Kopczyńska-Jaworska, A. Nadolska-Styczyńska, A. Twardowska, Pułtusk 2007, s. 246-253.

 

Anna Zadrożyńska, Światy, zaświaty. O tradycjach świętowań w Polsce, Warszawa 2000, s. 139-149.